Dziś, 14 listopada obchodzimy Światowy Dzień Cukrzycy. Trudno mówić o świętowaniu takiego dnia, ale bez wątpienia jest to wyjątkowa okazja, by pacjenci mogli dostrzec wzajemnie gesty solidarności, podziękować za wsparcie swoim bliskim i przyjaciołom. Dla wszystkich nas jest to też inicjatywa przypominająca o ogromnej roli edukacji, o profilaktyce, o różnicach między poszczególnymi typami cukrzycy.

Sport i cukrzyca

Siłą napędową dzisiejszej akcji na temat cukrzycy jest u mnie Maja Makowska. Kolarka, triathlonistka, sportsmenka. Dziewczyna, która od 20 lat zmaga się z cukrzycą typu 1Za każdym razem jak o niej mówię, to się uśmiecham, bo Maja jest tak pozytywną i nakręconą osobą, że inspiruje nie tylko chorych na cukrzycą, ale i wszystkich innych szukających wymówek, by ruszyć się z kanapy.

Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że na chwilę udało mi się ciebie zatrzymać. (uśmiech) Gdybyśmy teraz miały biegać albo jechać na rowerze, to nie miałabym szans. Mój rekord na trasie rowerowej to 125 km, w bieganiu 38 km (nie pytaj, jak to przeżyłam) – postaw mi jednak poprzeczkę i zdradź swoje życiowe rekordy?

(śmiech) Nie ma problemu, cała przyjemność po mojej stronie.

Co do rekordów życiowych:

  • biegowy – zimowy górski maraton 44 km;
  • rowerowy – 330 km (trasa Rzeszów-Warszawa);
  • triathlon – dystans Ironmana: 3,8 km pływania, 180 km – jazdy na rowerze, 42 km – biegu.

I z jakiego sukcesu jesteś najbardziej dumna?

Najbardziej jestem dumna właśnie z Ironmana we Włoszech.  Już nie chodzi o sam fakt dystansu, ale o to, że miałam trzy podejścia do tych zawodów. Za pierwszym razem miałam wystartować na Mistrzostwach Europy we Frankfurcie, lecz na klika miesięcy przed startem złapała mnie kontuzja.

Drugie podejście było w Irlandii, gdzie z powodu nieodpowiednich warunków zostało odwołane pływanie. Poziom mojego załamania i rezygnacji osiągnął szczyt, bo po raz kolejny miałam nieudaną szansę. Udało się dopiero dwa miesiące później we Włoszech. Osiągnęłam czas 12:41h.

Cukrzyca nie wyklucza sportu

Ciekawi mnie, dlaczego właśnie sport wypełnił tak twoje życie, jak to się wszystko zaczęło? Gdyby nie on, czym byś się dziś zajmowała?

Chyba nie ma lepszego rozwiązania na profilaktykę cukrzycy i uwolnienie nadmiaru energii, jak właśnie sport. (uśmiech) 

Wszystko zaczęło się od tego, że miałam kilkanaście kilogramów nadwagi, która zaczęła mieć wpływ i na moją cukrzycę, i na stan mojego zdrowia. Musiałam przyjmować coraz więcej insuliny, odżywiałam się niezbyt zdrowo – ogólnie mój styl życia pozostawiał wiele do życzenia.

Pierwsze kroki związane były z wolnym truchtaniem wokół bloku, wszystko po to, by kilka lat później całym sercem wkręcić się w triathlon. Dziś dzięki aktywności fizycznej, mogę mieć pod kontrolą cukier i pozostawać w pełni sprawna.

Nie mam pojęcia czym innym mogłabym się zajmować niż sport, nie wiem czy inne rzeczy dawałby mi tyle satysfakcji i adrenaliny jednocześnie. Nie wspominając już o tym, że pewnie nie byłoby to coś zdrowego.

Wyzwania w cukrzycy

Połączenie triathlonu i cukrzycy to niezwykłe wyzwanie, usłyszałaś kiedyś, że zwariowałaś?

Oczywiście, że tak. (śmiech) Początkowo moi znajomi uważali, że to głupie, zbyt trudne dla mnie, za ciężkie do ogarnięcia. Niektóre informacje o zawodach musiałam trzymać w tajemnicy, bo bym dostała ochrzan, że rzucam się z motyką na słońce.

Wraz z kolejnymi startami sama, ale i moi najbliżsi zyskali pewność, że poskromię i dystans, i cukrzycę na zawodach.

Czy rodzice, lekarze martwili się i łapali za głowy na myśl o twoim poziomie cukru?

Moja pierwsza pani doktor, wypowiadając się na temat mojej diety i mojego stylu życia skomentowała: “Jeśli chce pani eksperymentować na swoim organizmie, to ja nie będę za to odpowiadać”.

Co najśmieszniejsze, cukry na zawodach miałam nieraz lepsze niż w codziennym życiu. Jestem świadoma, że byt niski/lub zbyt wysoki cukier, może mi znacznie utrudnić cały start, dlatego przykładam do niego szczególną uwagę.

I zawsze wyznaję prostą zasadę: najpierw zdrowie, później przyjemności.

Cukrzyca to nie tylko kontrola cukru

Jest wiele stereotypów związanych z cukrzycą. Dlatego założę się, że jak ludzie dowiadują się, że chorujesz a uprawiasz zawodowo sport to są w szoku – mam rację?

Często panuje przekonanie, że wystarczy nie mieć niskiego cukru, czyli po prostu jeść. Wiele zdrowych osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak wiele czynników należy mieć pod kontrolą, by wszystko zagrało.

Tymczasem my pacjenci musimy się orientować w wielu kwestiach:

  • ile i o której podać insulinę,
  • o której jest jej szczyt działania,
  • ile czasu będzie działać,
  • kiedy może być największy spadek,
  • ile czasu będzie wchłaniało się jedzenie, które zjemy,
  • ile powinniśmy zjeść i tak dalej i tak dalej.

Więc kolejność jest taka: najpierw osoby z którymi rozmawiam gratulują samozaparcia i motywacji do starów w triathlonie, później dowiadują się, że mam cukrzycę, a na końcu następuje kluczowe tłumaczenie: JAK TO MOŻLIWE I JAK TO WSZYSTKO DZIAŁA? (uśmiech) Wówczas dopiero łapią się za głowy.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie cytat.png

Zawsze się śmieję, że mój triathlon to tak naprawdę 4 dyscypliny: pływanie, rower, bieganie i cukrzyca. (śmiech)

Chorujesz już 20 lat, masz szeroką perspektywę, dzięki której możesz ocenić zmieniający się dostęp do leczenia, do technologii. Czy dziś łatwiej się żyje z cukrzycą, bez jakiego wsparcia już nie wyobrażasz sobie leczenia cukrzycy?

W obecnych czasach zdecydowanie łatwiej żyje się z cukrzycą (szczególnie cukrzycą typu 1), niż 20 lat temu. Oczywiście wpływ na to ma rozwój technologii i medycyny, ale wydaje mi się że również podejście do tej choroby jest inne. Więcej osób o niej mówi, dzieli się swoimi przeżyciami. Pokazuje, że cukrzycę możemy dopasować do swojego stylu życia, a nie na odwrót. 

Wiele się zmieniło w leczeniu

Kiedyś też edukacja w trakcie pobytu w szpitalu była na zupełnie innym poziomie, bardziej restrykcyjna. Sama pamiętam jak musiała się ściśle trzymać godzin posiłków i pod to planować swój dzień. Teraz jem, kiedy jestem głodna, a nie kiedy „wypada określony czas”.

Inną sprawą jest sprzęt, z którego możemy korzystać. Pompy insulinowe, CGM-y, nowoczesne glukometry, nakłuwacze – wszystkie te sprzęty ułatwiają prowadzić łatwiejsze życie.

Pompa i cukrzyca

A jak dokładnie wygląda twoje leczenie cukrzycy, z czego korzystasz?

U mnie podstawa to insulina (krótko- i długodziałająca) w penach i glukometr! Tego używam na co dzień. 

Lecz coraz częściej zdarza mi się korzystać z systemu do ciągłego monitorowania glikemii. Szczególnie podczas startów na zawodach (tam nie mam czasu, na postoje na mierzenie sobie cukru). Najczęściej jest to Dexcom, dzięki któremu na bieżąco widzę poziom cukru, a co więcej obserwuję tendencje – czy akurat rośnie, czy spada. Umożliwia mi to szybkie reagowanie!

Cukrzyca a długotrwały wysiłek ­– co w tym wyzwaniu jest najtrudniejsze i jak sobie z tym radzisz?

O ironio, to wcale nie cukrzyca typu 1 jest największym problemem. (uśmiech) Główną rolę odgrywa tutaj głowa. Kiedy mamy przed sobą perspektywę wysiłku dłuższego niż np. 10h, to trzeba odpowiednio rozmawiać samemu ze sobą, żeby dotrwać do końca. Nastawienie jest podstawą, jeśli będziemy narzekać na każdym kolejnym kilometrze, to nie ma to sensu. (uśmiech) Należy naprawdę wiedzieć po co robi się ten cały wysiłek i czerpać z tego przyjemność.

Cukrzyca wyczynowo

Jeśli chodzi o cukrzycę na takich dystansach, to najważniejsze jest odżywianie. Regularne i pełnowartościowe posiłki, dostarczane w podobnych odstępach czasu. Trzeba trzymać cukier na optymalnym poziomie, bez hipo- i hiperglikemii. 

Warto też nie dopuścić do całkowitego wypłukania glikogenu z mięśni, czyli do pojawienia się tzw. „bomby”. Wtedy nawet największa automotywacja może zawieść.

Czy osoba z cukrzycą, może wsiąść spontanicznie na rower i przejechać w sobotę 100 km? Czy jednak lepiej, by przygotowała się do takiego wysiłku?

Wszystko zależy od tego, jak dobrze zna się swój organizm i tego jak on może reagować na taki wysiłek. Jeśli mieliśmy już do czynienia z takim dystansem, to spontaniczna wyprawa nie powinna stanowić problemu.

Ja jeśli wiem, że w weekend idę na rower zmniejszam insulinę bazową na następny dzień. Taki trening może trwać od 4h do 5h, więc warto zaopatrzyć się w odpowiednie jedzenie na trasie. Zawsze mam ze sobą banany, daktyle, sezamki a w bidonie izotonik z węglowodanami. 

Długotrwały wysiłek zwiększa też wrażliwość tkanek na insulinę, przez co może być łatwiej o hipoglikemię. Warto mieć to na uwadze.

Jaką masz postawę wobec leczenia cukrzycy, jak byś opisała tę relację?

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie cytat.png

To ja dopasowuję cukrzycę pod moje życie, nie na odwrót. Przez chorobę mam pewne ograniczenia, które muszę zaakceptować, ale nie dopuszczam, żeby kierowały one moim życiem.

Wiem, że jak będę się dogadywała z cukrzycą, to ona mi pozwoli robić to na co będę miała ochotę. No to tak jak związek. Trzeba umieć się dogadać, co wiąże się czasem z pójściem na kompromis.  

Początki bywają trudne

Co byś powiedziałabyś sobie, tej 8-latce, której runął w jednej chwili beztroski czas dzieciństwa?

Nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać! Naprawdę można się przezwyczaić. Taka choroba potrafi ukształtować charakter, buduje samoświadomość, a do tego motywuje do zdobywania wiedzy na temat odżywiania, czy mechanizmów zachodzących w naszym organizmie.

Bardzo angażujesz się też w edukację na temat powikłań w cukrzycy, w pokazywaniu, że choroba to nie wyrok. Namawiasz do zdrowego stylu życia, dlaczego to tak ważne?

Wiadomo, nie każdy chce się uczyć na błędach innych, zawsze chce się przekonać na sobie. Niestety czasem jest po prostu za późno, aby cofnąć niektóre powikłania. Ja w swoich postach staram się podawać moje przykłady, moje błędy, które popełniałam i wnioski, które z nich wyciągnęłam. Często w ten sposób narażam się na nieprzychylne komentarze, że niezbyt uważnie prowadzę swoją cukrzycę. Ale jeśli nawet jedna na 100 osób skorzysta z mojego przykładu, to już to będzie mój osobisty sukces. 

Etapy życia

Sama na sobie doświadczyłam chyba wszystkich etapów życia z cukrzycą, przez bunt, olewanie przez akceptację i angażowanie się. 

Kiedy chorują młode osoby, często nie są świadome jakie negatywne skutki może mieć w przyszłości źle prowadzona cukrzyca. Jeśli mogę to pokazać innym, to czemu mam nie pomóc?

Wyobraźmy sobie na chwilę: obserwuje cię osoba chora na cukrzycę typu 1., inna typu 2., ba! osoba zdrowa i leży na kanapie, myśli sobie: Nie dałbym rady, to nie dla mnie – co byś jej powiedziała?

A próbowałeś/aś, że wiesz że to nie dla Ciebie? Jeżeli są chęci, to nie poddawajmy się po jednej próbie. Nie wyszło? Trudno, pewnie nie wyjdzie jeszcze kilka razy, ale czy nam się gdzieś spieszy? Skoro mamy naszą przyjaciółkę do końca życia, to warto zaopatrzyć się w zapasy cierpliwości!

Ćwiczę przez cały rok

To zostawmy już cukrzycę. Zdradź mi co uwielbiasz robić zimą? Tylko nie mów, że niezależnie od pogody biegasz i jeździsz na rowerze!

(śmiech) Uwielbiam leżeć pod kocem z herbatą, w ciepłym, posprzątanym domku, kiedy za oknem jest mnóstwo śniegu i minusowe temperatury. Treningi w takim okresie na zewnątrz nie są moim priorytetem. Rower na zewnątrz zostaje zamieniony na trenażer w domu, a bieganie ograniczone do minimum. Skupiam się w większości na basenie i treningu siłowym w domu.

To jeszcze twoje marzenia… Może zdradzisz jedno takie osobiste a drugie stawiam, że jakieś sportowe.

To zacznę od tego drugiego. (uśmiech) chciałabym przepłynąć wpław cieśninę Bosfor; no i kiedyś jeszcze raz wystartować na dystansie pełnego Ironmana.

A prywatnie chciałabym móc tak pracować, żeby pozwolić sobie na zabranie roweru w ciepłe kraje na kilka tygodni w roku. (uśmiech) Przyszłościowo, to marzy mi się założenie szczęśliwej, kochającej się rodziny.