Dziś pewnie wbiję trochę kij w mrowisko, ale chciałam poruszyć temat, co do którego nasza wiedza nadal jest niestety niewystarczająca i wokół którego narosło wiele mitów. Suplement diety, lek bez recepty, wyrób medyczny. Teraz zerknij na swoją apteczkę, otwórz lodówkę, zastanów się co masz schowane w szafce, co ostatnio kupiłeś/-łaś, bo gdzieś usłyszałeś/-łaś, że działa, bo chciałeś/-łaś spróbować czy Tobie też pomoże, bo ktoś polecał, a Ty nawet nie zastanowiłeś/-łaś się dla kogo, po co, dlaczego.

Czas zmierzyć się z tym tematem na poważnie i z rozsądkiem. Razem ze mną, temat ten zgodził się podjąć Rafał Sochacki. Jestem mu za to ogromnie wdzięczna, bo poświęcił mi mnóstwo swojego czasu (choć na początku obiecywałam mu, że zajmę max. 15 min.). Dziś dzięki niemu mogę zaprezentować Wam edukacyjny przewodnik po zróżnicowanym, kolorowym i kuszącym świecie suplementacji.

Rafał Sochacki

Rafał Sochacki jest studentem V roku farmacji na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, Wydziale Nauk Farmaceutycznych w Sosnowcu, II roku zarządzania. Jest też na I roku filologii angielskiej na Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu ­– jednym słowem człowiek orkiestra. Jest też założycielem i redaktorem naczelnym bloga „zdrowotnasfera”, gdzie publikuje artykuły z pogranicza medycyny, farmacji i kosmetologii. W 2019 roku został nominowany przez Dziennik Zachodni do tytułu Osobowość w kategorii działalność społeczna i charytatywna.

Działa aktywnie w social mediach. 2 lata temu jeździł po różnych miastach Polski z swoim autorskim szkoleniem „Jak zrobić hałas na Instagramie?” Wielokrotnie prowadził lekcję w szkołach dotyczące medycyny i farmacji. Poza swoim kierunkiem studiów interesuje się także dietetyką, z zakresu której ukończył wiele kursów m.in. „Instruktor dietetyki i suplementacji”, „Leczenie nadwagi i otyłości”, „Kids nutrion”. Pasjonuje się również masażem, marketingiem, farmakoekonomiką oraz badaniami klinicznymi.

Rafał zacznijmy może od tego jakie są podstawowe różnice między suplementem a lekiem?

Zacznijmy może od tego, czym jest suplement. Najczęściej jest to skondensowana żywność albo witaminy, minerały, które mają stanowić uzupełnienie naszej diety. Suplement może ewentualne wpływać na ogólnie pojęty stan naszego organizmu, ale tylko w zakresie działania fizjologicznego, nie leczniczego. 

Lek a suplement

I tu dochodzimy do głównej różnicy między suplementem a lekiem. Sprowadza się ona do tego, że suplement nie wywiera działania leczniczego. Nie leczy i nie może leczyć – warto tę informację zapamiętać.

  • Kolejną kwestią, która zdecydowanie odróżnia je od siebie, to proces rejestracji. Lek jest rejestrowany w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Potem dodatkowo kontrolowany jest przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Proces działania, wprowadzenia, bezpieczeństwa, kontroli jest ściśle przestrzegany. Dokumentacja leku jest naprawdę obszerna, stale aktualizowana i badana. Kontrolowane są nawet pojedyncze partie leków. 
  • Lek dodatkowo przez cały okres przydatności jest monitorowany, badany czy zawartość danej substancji nadal jest taka sama. Bardzo często leki, które mogę się szybko „rozkładać” na początku uzbrajane są nawet w wyższe zawartości, niż te deklarowane na opakowaniu. Wychodzi się bowiem z założenia, że przez proces mogą się one nieco obniżyć. 
  • Elementarną kwestią jest też monitorowanie działań niepożądanych. Lekarze i farmaceuci również mają obowiązek zgłaszania sygnałów o działaniach niepożądanych leków, które otrzymują od pacjentów np. na temat biegunki, wymiotów, a nawet zgagi. Oczywiście inną kwestią pozostaje fakt, że to kolejny obowiązek biurokratyczny. Dlatego trudno ocenić skalę lekarzy oraz farmaceutów, którzy rzeczywiście go wypełniają. Osobiście stoję na straży opinii, że warto o tym edukować i zawsze wszystko zgłaszać. Dzięki temu edytowane są zapisy, które pojawiają się potem na ulotkach leków.

Prosta rejestracja

  • Natomiast suplement diety rejestruje się w Głównym Inspektoracie Sanitarnym (GIS). Łatwo się domyśleć, że rejestracja w GIS jest bardzo prosta. Wypełnia się wniosek (można w formie elektronicznej). Dołącza się do niego projekt opakowania i kilka kwestii specyfikacji technicznej. Nie są wymagane jakiekolwiek badania, materiały dotyczące potwierdzonej skuteczności czy bezpieczeństwa. Cały proces rejestracji jest niezwykle uproszczony, dlatego rynek przepełniony jest taką ilością suplementów.
  • Następna różnica uwidacznia się w reklamie. Nie możemy w naszym kraju reklamować leków na receptę, ale możemy reklamować lei bez recepty tzw. OTC (ang. Over-the-counter). W przypadku reklamy leków z grupy OTC na jej końcu musi pojawić się formułka: Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.
  • Natomiast reklama suplementu diety nie zawiera tego sformułowania. Wszystko dlatego, gdyż nie może dawać nawet mylnego podejrzenia, że suplement diety leczy jakąkolwiek chorobę. Jak to wygląda w praktyce, niestety wszyscy wiemy. Dodatkowo suplementu nie mogą reklamować przedstawiciele zawodów medycznych ani dzieci.

Nadużywany przekaz

Wspomniałeś już, że w Polsce reklama leków na receptę (RX) skierowana do pacjentów jest zakazana. Nie masz wrażenia, że przez to nadużywany jest masowy przekaz „prozdrowotny” właśnie suplementów, wyrobów medycznych i leków bez recepty?

Trudno wysuwać takie wnioski, skoro nie dysponujemy na to żadnymi dowodami. Jednak obserwując polski rynek reklamy i ten „prozdrowotny” przekaz, o którym wspomniałaś – stawiałbym raczej na to, że zapewne leki RX, gdyby tylko mogły to również zasiliłyby te komunikaty. Z tą różnicą, że w ich ewentualnej reklamie naprawdę moglibyśmy mówić o działaniach leczniczych i nie potrzeba by było na to żadnego kamuflażu. Z drugiej strony, warto zaznaczyć, że działy marketingowe firm farmaceutycznych są o wiele bardziej rozbudowane wokół leków na receptę (RX), a nie na tych bez recepty, czyli OTC.

Suplement w reklamie

Wracając do reklamy suplementów, tu absolutnie się z tobą zgadzam, że przekaz ten jest nadużywany. Wszystko dlatego, że głównym celem tego biznesu jest przekonać konsumenta, że potrzebuje danego suplementu. Nawet jeśli sam jeszcze o tym nie wie. Proces rejestracji jest naprawdę łatwy. Tylko wyobraź sobie, że ja sam mogę otworzyć produkcję we własnym garażu, zakupić odpowiedni sprzęt i wypuścić na rynek własny produkt. 

Kampania marketingowa

Wszystko sprowadza się kampanii marketingowej, jakimi jesteśmy bombardowani. Jedni dają się zachęcić taką komunikacją, drudzy bardzo negatywnie nastawiają się już do samego słowa suplement. Dlatego producenci, szukają kolejnych dróg, by trafić i do tej grupy odbiorców. 

Czy fakt, że zarówno z TV, prasy i internetu jesteśmy bombardowani reklamami suplementów, oznacza że jesteśmy na taką komunikację podatni?

Niestety Polacy znajdują się w czołówce rankingów, jeśli chodzi o przyjmowanie suplementów. Oczywiście nie chcę formułować tutaj skrajnych opinii, że to tylko nasza przypadłość i że w innych krajach ten mechanizm reklamy się nie sprawdza. Jednak statystyki sprzedaży suplementów plasują nas na niechlubnym wysokim miejscu.

Autorytety naukowe

Zauważalny jest też fakt, że jesteśmy podatni na masowe reklamy. Niestety z wielką nieufnością podchodzimy do prawdziwych autorytetów naukowych: przede wszystkim lekarzy, pielęgniarek, potem farmaceutów czy dietetyków. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak wielką moc miałyby na przykład działania zachęcające do regularnych badań kontrolnych czy przestrzeganie zaleceń odnośnie: aktywności fizycznej i zbilansowanej diety. Wystarczyłoby byśmy byli świadomi tego przekazu i mu ufali. Niestety prawda jest taka, że współczesny bieg świata poniekąd kusi chodzeniem na skróty i ta skala priorytetów jest dziwnie odwrócona. 

Leczy, odchudza, wzmacnia, odbudowuje odporność, dodaje energii, zmienia kondycję – to tylko kilka przykładów „przemycanych” określeń dotyczących suplementacji. Jaka jest jednak prawda, jakie jest/powinno być miejsce suplementacji w naszej zdrowotnej drabinie?

Powinniśmy to stale powtarzać – suplementy nie leczą i uwaga (!) przeznaczone są wyłącznie dla osób zdrowych. Oczywiście pod warunkiem, że te osoby mają potwierdzone badaniami niedobory i odpowiednio dobraną do tego suplementację.

Przemycane określenia

Nie może być tak, że reklama przekonuje, że suplement jest dedykowany kobietom i teraz wszystkie kobiety powinny go przyjmować. Suplement dedykowany jest konkretnym niedoborom, wynikającym też z określonych sytuacji. Czasem też tych życiowych, w jakich się znajdujemy: np. kobieta w ciąży i kwas foliowy.

Inną kwestią jest to, że rzeczywiście te przemycane określenia robione są w bardzo sprytny i przemyślany sposób. Wyobraźmy sobie, że dany suplement X, Y, Z zawiera witaminę C. Po czym w reklamie kierowany jest do nas przekaz, że witamina C wzmacnia odporność. Nie wchodzę już w szczegóły, że wokół tego też jest wiele kontrowersji, ale nie jest już wprost powiedziane, że właśnie ten suplement to robi. 

Suplement suplementowi nierówny

Czy zatem wszystkie suplementy są złe? 

Nie chciałbym, by po naszej rozmowie czytelnik wyniósł wyłącznie informacje, że wszystkie suplementy są złe, bo to nie prawda. (uśmiech) Oczywiście suplement suplementowi nie jest równy, ale wszystko tak naprawdę zależy od tego czy rozumiemy na czym polega rola suplementów w naszej diecie. Natomiast decyzję o ich ewentualnym wyborze podejmujemy świadomie, najlepiej po badaniach i konsultacjach.

Jeśli już świadomie decydujemy się na wybór suplementu, to ważne by dotrzeć do rzetelnych informacji i umieć je ze sobą porównywać. Nie czytamy komentarzy czy opinii na temat działania suplementu, ale dokładnie przeglądamy jego skład. Czytamy zawartość etykiety.

Dodatkowo niektórzy producenci zamieszczają na opakowaniach badania na temat zawartości danego składnika, co osobiście uważam za duży plus. Często też producenci wypuszczają na rynek dany produkt jako suplement diety, później są w stanie sfinansować badania i przerejestrować suplement jako lek, co się nierzadko zdarza.

Wyrób medyczny

A jaka jest różnica między suplementami a wyrobami medycznymi, co powinniśmy o nich wiedzieć?

Przede wszystkim definicja wyrobu medycznego jest problematyczna, ponieważ jest bardzo szeroka. Oprócz produktów spożywczych jakie obejmuje, to nazywamy nim też materiały opatrunkowe, narzędzia medyczne, przyrządy, urządzenia, oprogramowania, które biorą udział w diagnozowaniu, leczeniu, monitorowaniu choroby. Wyrobem medycznym będzie strzykawka, opatrunek, bandaż, łóżko w szpitalu, ale i lizaki na ból gardła.

Łatwo jest się domyślić, że producenci wykorzystują objętość tego pojęcia do reklamy swojego produktu. Wyrób medyczny nie rejestrujemy już GIS, ale w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

  • Na opakowaniu wyrobu medycznego jest zawsze znak CE.
  • Pojawia się ich co raz więcej na rynku. Podejrzewam, że wynika to z tego, że słowo suplement diety nie zawsze cieszy się dobrą sławą. Dlatego pozostaje tu furtka, by zarejestrować go jako wyrób medyczny.
  • Wyrób medyczny może być reklamowany przez lekarzy (albo aktora, który go zagra) i dzieci. Osobiście uważam, że ta kwestia powinna być również uregulowana, podobnie jak w przypadku suplementów. Wszystko po to by zachować spójność w przekazie autorytetów medycznych.

Jak dobrać suplement

Jak powinna wyglądać prawidłowa ścieżka doboru suplementów, od czego zacząć?

Powinniśmy zacząć od diagnostyki. To właśnie ona jest najważniejszym krokiem całego procesu doboru suplementów i jednocześnie jest najczęściej pomijanym etapem.

Diagnostyka

  • Takich przykładów jest wiele. Przyjrzyjmy się na przykład magnezowi. Pewnie wielu z nas się nim suplementuje, a na pytanie, dlaczego to robi, czy mamy sprawdzone niedobory, nie potrafimy już merytorycznie odpowiedzieć. Zazwyczaj pada mit, że kawa wypłukuje go z organizmu, a my pijemy codziennie kawę. Czasem robimy to profilaktycznie albo bo sąsiad brał i poleca, albo mamy skurcze i nie wiemy dlaczego. Co do tej ostatniej kwestii, może to być objaw poważnej choroby, a my próbujemy nieumiejętnie zagłuszyć jej objawy.

Konsultacja

Kolejnym bardzo dobrym pomysłem jest konsultacja z dietetykiem albo lekarzem.

  • Taka wizyta i przegląd naszej diety, może uzmysłowić nam na przykład o ogromnej roli i potrzebie kwasów omega 3 i 6. Dowiemy się wiele o kluczowej proporcji 5:1. Prawdą jest, że my Polacy jemy za mało ryb. Jeśli pojawiają się one w naszym menu, to zazwyczaj raz w tygodniu, a i nie zawsze. Znacznie różnimy się pod tym względem od południowych krajów Europy. Warto też powiedzieć, że taka konsultacja nie jest dziś droga, a niesie za sobą wiele korzyści dla naszego zdrowia. 

Analiza składu

Bardzo dokładnie analizujmy skład danego suplementu. Sprawdzajmy czy nie ma jego odpowiednika w postaci leku bez recepty, bo to zawsze bezpieczniejsze wyjście. Czytajmy, czytajmy i jeszcze raz czytajmy skład danego suplementu diety. Wszystko po to, by później nie okazało się, że powinniśmy suplementować się magnezem, a właściwie magnezu w danym suplemencie są śladowe ilości. 

  • Jestem wielkim przeciwnikiem suplementów w postaci multiwitamin, z nieograniczoną ilością witamin i minerałów. Nie znam człowieka, który wymagałby, bądź miał takie potwierdzone niedobory, że multiwitamina uzupełniłaby idealnie te braki. W dodatku multiwitaminy mają to do siebie, że posiadają miliony ujęte w składzie. Tymczasem okazuje się, że im więcej tym większe prawdopodobieństwo, że wszystko jest określone w śladowych ilościach.

Postać chemiczna

Bardzo ważna jest również postać chemiczna, z której dany związek jest wchłaniany. Tutaj niezbędna jest rozmowa z farmaceutą, który doradzi tą najbardziej odpowiednią dla naszych potrzeb.

Sprawdzone źródła

Następnym bardzo ważnym elementem jest zakup suplementów tylko ze sprawdzonego źródła. Nie polecam zamawiania suplementów przez Internet w sklepach internetowych, markach dla sportowców. Ładujemy do koszyka online wszystko na ślepo, a potem faszerujemy się tym bez opamiętania.

Najgorszym źródłem czerpania informacji i inspiracji są kanały social media – te prowadzone przez osoby zupełnie niezwiązane z ochroną zdrowia. Instagram szczególnie wyróżnia się na tym tle.

Masz rację, na Instagramie wszystkie suplementy pokazywane są jako cudowne mikstury, które pomagają influencerowi w powrocie do formy po ciąży, odroście włosów, pięknej skórze, likwidacji cellulitu, zmianie wyglądu itd. Ostatnio tak popularne jest pokazywanie na przykład kolagenu. A potem na końcu dołączany jest rabat dla odbiorcy i wszyscy są zadowoleni.

Chciałbym zaprzeczyć, powiedzieć, że to nieprawda. Jednak szaleństwo jakie ogarnęło te kanały wymyka się ostatnio spod kontroli. Właściwie został wykreowany obraz suplementu, który zastąpi ci śniadanie, doda energii po treningu i będzie lepszy niż obiad. W dodatku uspokoi jelita na wieczór zamiast kolacji, zastąpi zrównoważoną dietę, wpisze się idealnie w nasz życiowy pęd.

Szaleństwo na Instagramie

Ja te osoby, które w ten sposób decydują się na dany polecony suplement, weźmy kolagen, o którym wspomniałaś – zapytałbym, czy w ogóle wiedzą co to jest kolagen?

  • Czy znają skład produktu, czy tam znajduje się cukier i ile? 
  • Dlaczego uważają, że właśnie im jest potrzebny?
  • Jaką mają świadomość na temat rodzaju postaci kolagenu?
  • Czy wiedzą, że w kremie czy maści wcale się on nie wchłania, bo to za duża cząsteczka, by przenikała przez skórę?
  • Konsultowali dany produkt z dietetykiem bądź lekarzem?
  • Czy wiedzą, że kolagen jest tylko substancją wspomagającą, bez odpowiedniej diety nigdy nie dokona cudów w naszym organizmie?

Jeśli potrafimy merytorycznie się do nich odnieść, to jestem spokojny, że przyjmowany przez daną osobę kolagen może być dla niej efektywny i wspomóc jej zrównoważoną dietę. W każdym innym przypadku mam co do tego ogromne wątpliwości.

Na jednym ze swoich live’ów wspomniałeś, jak ważne jest informowanie lekarza na wizycie o suplementach, lekach bez recepty, nawet ziołach jakie przyjmujemy. Dlaczego to takie istotne?

Bardzo ważne byśmy przed wizytą u lekarza sporządzili listę wszystkich preparatów jakie przyjmujemy, albo nawet zabrali je ze sobą. To jest niezwykle ważne ze względu na interakcje. O ile pacjenci mają jakąś minimalną świadomość, że inne leki mogą na siebie oddziaływać, to już zupełnie nie biorą pod uwagę suplementów, a ziołolecznictwo totalnie bagatelizują.

Uwaga na ziołolecznictwo!

Nie wdając się już w szczegóły, bo ziołolecznictwo w naszym kraju to też temat rzeka. Ważne byśmy w końcu zrozumieli, że nie jest to żadna bezpieczna strefa, że zioła też mogą być groźne. Przykładem jest herbatka z dziurawca, która ma bardzo dużo interakcji z wieloma lekami stosowanymi w chorobach przewlekłych, ba! wpływa też na zmniejszenie skuteczności antykoncepcji. Nie wszystkie jesteśmy nawet w stanie przewidzieć, bo te interakcje mają różne mechanizmy i podłoże.

Zawsze powtarzam, że powinniśmy informować lekarza o suplementach jakie bierzemy, lekach bez recepty, naparach z ziół (nawet długotrwale pita mięta, rumianek), odwarach z jakieś innej rośliny. Nic nie bagatelizujemy, wszystko ma swoje znaczenie, nawet czas w jakim możemy pić te zioła w ciągu dnia.

Wiem, że szczególne miejsce w twoich zainteresowaniach zajmuje witamina D, muszę o nią zapytać. 

Witamina D

Witamina D to jeden z tych przykładów, który dziś występuje już w postaci suplementu, ale i leku. Moje zainteresowanie nią jest tym większe, gdyż żyjemy w takiej a nie innej szerokości geograficznej. Liczne badania wskazują na to, że ponad 90 proc. Polaków ma niedobory witaminy D. Naturalnym źródłem witaminy D jest słońce i dziko żyjące ryby morskie.

Jak wygląda nasza uboga w ryby dieta już wspominałem. Natomiast jeśli chodzi o słońce, to rzeczywiście najbardziej brakuje nam go w okresie od jesieni do wiosny.

Wiem, że padnie zaraz argument, że Polska to nie jest skandynawski kraj, a słońca jest u nas bardzo dużo. Tylko co z tego, jak my w trakcie tego “wyjątkowego” słonecznego dnia w tygodniu siedzimy w biurze, sklepie, w szkole. Zwyczajnie nie mamy czasu ani możliwości naturalnego dostarczania witaminy D.

Wytyczne

Wytyczne jasno wskazują, że by był zachowany odpowiedni poziom syntezy przez skórę, powinniśmy przebywać na słońcu z odsłoniętymi partiami ciała co najmniej 15 minut dziennie, między godziną 10:00-15:00. Palec do budki, kto w tygodniu (codziennie) ma takie możliwości i luksusy i może sobie na takie spacery pozwolić.

Konsekwencje braków

Tymczasem konsekwencje jej braków są przebadane klinicznie. Poczynając już od dzieci, w których pojawia się krzywica a w późniejszym wieku jest to jeden z czynników wpływających na osteoporozę. Jej niedobory wpływają na układ odpornościowy, ryzyko zapadalności na infekcje, cukrzycę typu 1 i 2, inne choroby metaboliczne, nadciśnienie tętnicze, choroby sercowo-naczyniowe itd.

Bardzo brakuje mi w naszym społeczeństwie takiej rzetelnej edukacji na temat witaminy D, badania jej niedoborów odpowiedniej suplementacji. Właśnie ten przykład łamie funkcjonujące też w niektórych grupach przekonanie, że słowo suplementacja jest czymś złym. Suplementacja będąca uzupełnianiem brakującego składnika, przy odpowiednio zbilansowanej diecie i zdrowym stylu życia jest bardzo korzystana i wskazana.

Multiwitaminom mówimy nie

Ponownie uczulam na preparaty będące multiwitaminami, tam nie szukamy witaminy D. Tak samo witamina D razem z witaminą K – nie ma żadnych badań potwierdzających rzeczywiście lepszą wchłanialność, dzięki temu połączeniu. Już bardziej zrozumiałe jest przyjmowanie witaminy D z olejem lnianym, bo wówczas rzeczywiście ta wchłanialność jest ułatwiona, ale nie jest to oczywiście żaden warunek.

Rozsądek i suplement

Zdrowy rozsądek a suplementacja, czy ten związek ma szansę na przyszłość, jakie według ciebie powinny być jego najważniejsze założenia?

Tak, absolutnie ma szanse! Mam nadzieję, że cała nasza rozmowa to potwierdzi. (śmiech) Jednak związek ten wymaga wsparcia. Przede wszystkim potrzeba nam zdrowego podejścia. Musimy przestać chodzić na skróty, dawać się manipulować reklamom i rozumieć, że nie jesteśmy wszechwiedzący, że są medyczne autorytety.

  • Każdy z nas jest inny, żyje inaczej, ma inny tryb życia, czasami predyspozycje. Dlatego suplementacja też powinna być indywidualna, dopasowana do nas, a nie my do niej.
  • Powinniśmy przestać traktować suplementację, jako doraźną ulgę dla naszych wyrzutów sumienia, że o siebie mało dbamy, że niewystarczająco dobrze wyglądamy, czy przyrównywać się do innych.
  • Weryfikujmy informacje, które do nas docierają. Czytajmy etykiety, konsultujmy się ze specjalistami, bądźmy ufni wobec ekspertów a nie celebrytów czy influencerów. Plan suplementacyjny przy udziale dietetyka czy lekarza może przynieść nam prawdziwe efekty, a nie zamówiony online karton pełen cudownych substancji.

Edukacja zdrowotna

Marzy mi się edukacja zdrowotna już na poziomie szkoły. Kreowanie zdrowych nawyków zaczyna się właśnie od najmłodszych lat. Tak moglibyśmy minimalizować skutki nieprzemyślanych zdrowotnych decyzji, reklama miałaby dla nas inny wymiar, a suplementacja przestałaby się kojarzyć dwuznacznie i kontrowersyjnie.